plusy z bycia fit

Robiłam badania okresowe.

Stoję przy rejestracji i szukamy mojej karty… Z boku, po mojej lewej, podeszła inna babka. I mówi do tej w okienku:

  • Ja przed chwilą byłam. Jestem umówiona na 12-stą, ale chciałam to przełożyć na 14-stą.
  • Tak, tak, nie ma problemu… Jak nazwisko? Szponder?
  • Nie. Rzeźnik.

 

🙂 A badanie dobrze. Nowy ład jest taki, że w sumie to mnie nie badali, bo badania sprzed dwóch lat nagle są ważne. A chciałam i okulistę sprawdzić i krew zbadać, więc muszę to inaczej załatwić. Natomiast te babki co mi podbijały kartę zapytały się mnie, jak ogólnie się czuję i czy biorę jakieś leki. Więc powiedziałam, że dobrze i że nie biorę. Że ponad rok temu (rok i trzy miesiące) zajęłam się intensywniej fitnessem i nie sądziłam, że zmiana będzie aż tak duża. To jest tak jak jedna z tych ostatnich instruktorek powiedziała: To nie jest tak, że musisz ćwiczyć. To jest radość z tego, że możesz.

I one przytaknęły. Mało tego dodały, że jak człowiek jest młody i szczupły to sprawność jest naturalna, ale realną korzyść z bycia sprawnym czujemy dopiero od pewnego momentu. I bycie fit staje się opłacalne. Wkleję Wam obrazek, co po moim necie wczoraj latał. Obaj goście na zdjęciu są w tym samym wieku.