Taka sytuacja

Łucja wycięła w weekend kosmiczny numer. Ale zanim o nim powiem, to przyznam się, że PO Halloween zarządziłam dzieciakom cukierkowy detoks. Naprzynosiły różnych słodyczy, ojadły się chrupek przyniesionych przez gości, a nauczone doświadczeniem z lat poprzednich (kiedy zdobyczne słodycze pochowałam i wydzielałam) cukierkowe ŁOWY ukryły po zakamarkach. Mamy akurat coroczny (jesienny) przegląd zębów i ZNOWU są zęby do naprawy. Więc od 1-go nie kupowałam nic. Po drodze była szarlotka i sernik, ale żadnych batoników i czekolad, nawet w śniadaniówkach.

Powiedziała mi kiedyś pediatra Łucji, że odstawienie cukierków wywołuje u dzieci, które je lubią niemalże głód nałogowca… Ale oto co się wydarzyło:

Było rano gdy usłyszałam dyskusję Łucji z Lilką. Spojrzałam na zegarek (przed ósmą) i krzyknęłam:

  • Łucja nie budź jej!

A potem panna mi mignęła w spodniach. Pytam: Czemu Ty masz spodnie, skoro zaraz idziesz na urodziny? A potem zasnęłam. Obudziła mnie cisza. Wstałam i zaczęłam lokalizować dzieci. Łucji butów nie było, ale może gdzieś rzuciła w kąt? Lecz kurtki też nie było… Nałożyłam kurtkę na piżamę i wsiadłam w auto… Spotkałam ją w drodze POWROTNEJ do domu. Panna poszła do sklepu PO SŁODYCZE. Rano wydębiła kieszonkowe od Lilki, ubrała się i poszła. Sklep jest 15 minut od domu. Jak wróciłyśmy było przed dziewiątą, czyli nie mogę sobie zarzucić, że do 11 spałam. Czujecie klimat jaka akcja???!! Gwiazda dostała burę i obiecała mi więcej takich akcji nie urządzać. Poza tym uważała, że jest odpowiedzialna, bo zostawiła mi KARTKĘ na biurku LILKI. ??? Co było bez sensem, bo jak zorientowałam się, że jej nie nie ma, to biurko Lilki było ostatnim miejscem, które oglądałam. 

Pomyślałam, że wpiszę tę akcję, żeby pamiętać moment w jakim dziecko może taki numer wyciąć (9 lat, 3miesiące). Niby rozmawiasz, niby masz wrażenie dojrzałości, ale one niezmiennie Cię zaskakują.  Program odwykowy będzie jednak dalej kontynuowany. Kupiłam co prawda dwie tabliczki czekolady, ale postaram się trzymać wersji minimum.