Przerażający ten Paryż. Wiadomości w szkiełku ciągiem prawie do południa. A potem byłam z psem na spacerze i spotkałam sąsiada, takiego dalszego. Akurat córka podrzuciła mu psa bo na chwilę wyjechała, więc w tym wietrze pogadaliśmy. I mówię, że to taki dzień jak 11 września i chcę go zapamiętać dobrze. A on mówi (to politolog na emeryturze), że rozpocznie się nowa era reperkusji. I że wiele rzeczy się zmieni.
A potem pomyślałam, że chcę, żeby dzieciaki też ten dzień zapamiętały i pojechaliśmy tam gdzie można zapalić świeczkę. Jakiś gość grał na akordeonie francuskie piosenki. Znicze. Dużo zniczy.
