– Orange is the New Black [lecę tym 1-szym sezonem i na razie extra!]
Byłam w weekend z Mieszkiem wybrać dla niego kalendarz adwentowy. Pomyślałam, że skoro dziewczyny będą mieć woreczki z prezentami od 1-go, to nie będę robić ściemy, że jemu 6-go przyniesie Mikołaj i też będzie miał kalendarz od początku grudnia. Pojechaliśmy do specjalnego sklepu, gdzie są TYLKO klocki i okazało się, że kalendarze się już skończyły! Prawie, bo wzięliśmy ostatni (tegoroczny city). A chciałam by sobie wybrał i z którego rocznika i z jakiej serii… Dostawa towaru za 2 tygodnie i ta sytuacja dobitnie pokazuje, że naród się już na święta zbroi.
Zbrójmy się i my! 😉 Ja zamówiłam dziś książki na Mikołajki. Nie ma komiksu na jaki poluję dla Lilki, ale może do świąt się pojawi. Co więcej w zamówieniu w ogóle nie ma nic dla Lilki, gdyż ostrzę się na pewien duży kiermasz książkowy, gdzie może coś dla niej znajdę… Bo do czytania ma dużo po Łucji, czyli musi być to jakaś taka wydawnicza ciekawostka.
W koszyku znalazły się trzy książki dla Łucji (Nel lubi, o 4 części Duni marzy, no a Księga Zaklęć Mal to rzecz obiecana dawno temu), jedna książka dla Mieszka (ostatni z nieposiadanych przez nas Panów Brumów) i jedna dla mnie.

