Mamy jednego znajomego. Spodobał by Ci się…

Unosząca się w powietrzu akcja SWATANIE jest naprawdę irytująca. Opada mi od razu ściana, [co tam ściana, to niemalże MUR!!!] na dalszą konwersację. A okazji do takiego zjawiska mam wierzcie mi coraz więcej, bo świat kocha pary 🙂

 

Koledzy mojego brata postanowili być tym rocznikiem, który masowo świętuję czterdziestki. Zaraz się przebieram i lecę na kolejną imprezę. Tam nikt na szczęście NIC nie wie (chyba), czyli mam szansę na NIE odbywanie żenujących pogawędek. Szybko Wam tylko opowiem o prezencie. Jubilat w czasach szkoły średniej grywał z moim bratem w tenisa. Nie wiem czy grywa nadal, ale na pewno prezent sportowy jest na 40-stkę dobry, bo można do niego podłożyć uniwersalny tekst, że W TYM wieku czas zacząć dbać o formę.

Byłam więc w sportowym. Przeszłam alejką tenisową tam i z powrotem. Rakiety są fajne i bywają niedrogie, ale jeżeli gra to pewnie ma własną. Fajną są takie owijki do rakiet, ale jeśli nie gra to nie będzie wiedział o co chodzi. A potem odkryłam piłki. Pakowane w wysokie pudełka po 4 sztuki wyglądają jak rasowy alkohol. A poszczególne tuby pochodzą z różnych OPEN. Wzięłam więc US Open (poinstruowano mnie, że tam są betonowe korty) oraz Davis Cup (piłki klasyczne). Gra czy nie gra wygląda to dobrze i na pewno się przyda. 🙂