Nie miałam pomysłu na tegorocznego Sylwestra… Wszystkie sąsiedzkie koleżanki dziewczyn powyjeżdżały, rac sama odpalać nie będę, zapakowałam więc dzieciaki i przyjechaliśmy do dziadków. Dziadki jutro z rana jadą na Sylwestra w góry, przydamy się więc do opieki chociażby nad kotem.
Kupiłam nam serpentyny, czapeczki i dziecinnego szampana. Kupiłam też szampana dla dorosłych, ale go nie zabrałam bo doszłam do wniosku, że dla jednego łyku nie będę go otwierać (wiem mogłam kupić małą butelkę, ale małe były tylko wytrawne, a ja lubię te słodkie i pospolite). Śniegu tu dużo, więc planów sporo!
Wczorajsze z łyżew z tatinem:

