zima z ręki

Jest w Doktorze Ziwago (tym z ’65) taka scena jak odsuwają drzwi w pociągu jadącym przez Syberię. I nic nie widać, bo cały wagon pokryty jest takim lodowym kokonem, który muszą zbić kilofami… I takim PRAWIE 😉 kokonem pokryło się nasze auto w drodze do domu. Mijaliśmy pługi (sztuk dwie), widzieliśmy dzieci na sankach (!!!) ciągnięte przez gorliwych tatusiów po pierwszym śniegu, a śnieg padał coraz mocniej…

Wróciliśmy. Jutro wydaję przyjęcie świąteczne dla rodziny Diabla. Będzie on, babcia i kuzyni dzieciaków z rodzicami. Ale zanim do tego dojdzie mam awaryjną wizytę z Lilką u dentysty (o tym opowiem kiedy indziej). Nagrzewamy dom, rozkładamy bagaże i budujemy z klocków. Booooo pod choinką były dla dzieciaków pudełka. Wymyśliłam, że duże boxy kloców będą czekały w domu. Raz w roku takie wyzwanie powinni pokonać 😉 A w domu, bo w ten sposób elementy się nie pogubią i nie trzeba będzie tego przenosić. Lecz był trochę problem z wyborem zestawów. Nie z Mieszkiem, bo KLOCKI dla chłopców rozbudowują się fantastycznie. Dostał scenkę z Arktyki, ale do wyboru byli kowboje, nowa seria superbohaterów, a do sklepów właśnie weszła wodna policja z posterunkami na bagnach, motorówkami i krokodylami. Nie było też problemów z Lilką bo ona jest wielką miłośniczką zwierząt, a najnowsza podseria fioletowych przyjaciół to ratowanie tropikalnych zwierząt. Był za to spory dylemat co z Łucją. Friendsi są dla niej zdecydowanie za prości, a wszystkie inne serie są zupełnie nie dla dziewczynek. Dostała więc Władcę Pierścieni. Trudne to było, ale każdy dłubiąc w swojej instrukcji dał samodzielnie radę swojemu pudełku! :))