Święta powinny być rodzinne. W pamięci mam jedne kiedy nie było taty. Ja miałam wtedy jakieś 15 lat, a mój brat 14. Krzycho był w szpitalu, byliśmy daleko od Polski i święta spędziliśmy w trójkę. Słabe to były święta. Rodzina to siła.
Na święta powinno być więcej czasu… Na przygotowania – ja zapomniałam o jemiole i dziewczyny nie mają nowych sukienek. Ja zresztą też wystąpię w zestawie ubiegłorocznym. Nie kupiłam też świetlanego jelonka przed dom, ale mam na niego ochotę i w przyszłym roku już będzie! 🙂 I na późniejsze świętowanie też jest za mało czasu.
Spokojne – bez szarpania co będzie później. Bez wątpliwości i z dobrym, jasnym planem.
I smaczne – byle jaki mam pęd do gotowania ostatnie miesiące i dawno mi tak nic nie smakowało jak w tej chwili. Smakują mi podjadane cichaczem śledzie, pyszny jest pasztet, a tegoroczny barszcz Lutki to mistrzostwo świata.
Życzę Wam więc wesołych, spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia na których niczego nie zabraknie! 🙂
