Koniec roku przybliża moment, kiedy go nazwę Trudnym Również dla Elektroniki. Zaczęło się od tableta Lilki, który został ROZDEPTANY. Ciągle działa, ale ekran jest pokryty siatką głębszych i płytszych pęknięć. Szwankowały laptopy. Jeden padł jeszcze w lutym i został nam jeden, w którym a to łamał się wtyk ładowarki, a potem urwał się monitor. Gdybym miała zresztą nazwać rodzaj uszkodzeń jakie zadaję laptopom było by to właśnie urywanie monitora i uszkadzanie gniazdka ładującego (obie te rzeczy przydarzały mi się więcej niż 2x). Jako osoba kreatywna przykleiłam ekran do klawiatury taśmą 3M (see foto), zgrałam co się dało i pociągnęliśmy jeszcze dwa tygodnie razem. Tym niemniej jednak od poniedziałku przycisk włącz, równolegle z ładowaniem nie reagują…
Źle mi bez laptopa, pisanie na tablecie jest słabe, więc Nowy Rok otworzy szukanie nowego sprzętu. Główne parametry już mam. Ma być solidny, żaden tam slim i nie udziwniony. Nie odbieram za bardzo poczty, oprócz tego co mi schodzi na komórkę, cieszy mnie że wszystko zdążyłam zamówić, ale prasowanie bez seriali jest beznadziejne. Za to z nadmiaru czasu upiekłam kolejny sernik (z drugiej części kubełka), zrobiłam galaretki z granatu (prodżekt tylnia ścianka – na święta nas w końcu nie będzie) i zapakowałam prezenty (ukryć je teraz jest dużo trudniej 🙂


