Wyszliśmy ze szkoły a przed nią stał koleś z małym pieskiem, który (ten piesek) bardzo ucieszył się na nasz widok.
- O rrrany!!! Dziewczyny zobaczcie jaka cudna wiewiórka!
Wykrzyknęłam, lecz gość z uśmiechem zaoponował:
- Chyba raczej piesek?
- My ten psi rozmiar nazywamy wiewiórki.
- Rozumiem, że gdzieś jest jakiś większy?
- Tak. My mamy cielaka.
To tak w nawiązaniu do fotki z twittera :))
Ależ się cieszyłam, że do przedszkola wylosowałam talerzyki! Ale równowaga musi być i do szkoły na jutrzejszą Wigilię u Lilki wylosowałam ciasta… Dziś więc miałam dzień pieczenia. Miałam kubełek z serem do sernika (to takie moje świąteczne uzależnienie, że w supermarkecie zawsze mnie zniesie do twarogów), więc postanowiłam zrobić serniczki. A właściwie to takie mini serniki z kokosem (wg sprawdzonego wiele razy przepisu siostry Anastazji 🙂 ozdobione gwiazdkami z masy cukierniczej. Miałam fajne termiczne papilotki, które ozdobiłam rzemykami z dzwoneczkami 😉 Drugi wypiek to Florentynki, które były moim debiutem, więc nie wyszły mi okrągłe i musiałam je pokroić. Bardzo dobra rzecz i z pewnością będę do nich wracać. Średnio wyględne, więc wsypałam je do ozdobnej papierowej torebki. 🙂






