„Przyszła z lasu gdzie rosła ze swoimi siostrami…”

– fragment przedszkolnego wierszyka

Mamy choinkę! Jest śliczna, zielona i przystrojona. Piękna jak to wszystkie choinki, bo noszą ślad tego, że wokół nich chodzono :)) A tak przy tym obwieszaniu przyszło mi do głowy, że powinnam gdzieś notować jakie bombki mi co roku dochodzą. Bo co roku coś dokupuję i co roku to ślad tego co się dzieje. Jak Mieszko miał się urodzić (5 stycznia 2011) to kupiłam z dziewczynami bombki samochodziki. W ubiegłym roku doszły eleganckie barokowe kremowe kule. Jest bombka sprzed lat chyba pięciu kiedy to Diabli na imprezie pracowej zamiast balować siadł przy stoliku z rękodziełem i namalował specjalnie dla nas. Jest duża grupa prostych złotych i żółtych kul, które kupiłam chyba ze cztery lata temu, a to dlatego, że rok wcześniej, w nocy, przewróciła się choinka i większość bombek się wytłukła. W tym roku miałam ochotę na bombki z dziurką. Po zakupach jak je w domu oglądałam to naszło mnie, że gdybym tak Freudowsko podeszła do tematu, to bombka z dziurka to taka bombka,która robi wrażenie niepełnej, ale i tak jest szałowa :))