Wyjrzałam rano za okno i??? BIAŁO. Nie śniegiem, ale gęstym szronem. Pies na spacerze oszalał. To jedyny domownik autentycznie w zimie zakochany i ta biel urzeka psią percepcję całkowicie. Dla mnie ta biel oznaczała jedno. OPONY…. Nie było na co zwlekać zadzwoniłam do serwisu czy wymienią mi je dziś wymienią. Lecz zanim tam dotarłam po raz pierwszy doceniłam efektywność ochraniacza na szybę. Nie wiem jak do tej pory dawałam sobie radę bez tego cuda. Przemknęło mi nawet przez myśl, że wszystkich kierowców uszczęśliwię pod choinkę takim odblaskowym ochraniaczem. Wyszłam, zdjęłam i mogłam jechać. Żadnego skrobania, polewania wodą/płynem do spryskiwacza czy nadmuchów. Miałam też ambitny plan podjechania na myjnię, ale przełożyłam to na jutro.
W szkole ruszył kiermasz (rok temu uzbieraliśmy na wyposażenie sali gimnastycznej: drabinki, maty i ławki), zamówiłam książki, otworzyłam plik z prezentami świątecznymi i przejrzałam zdjęcia do kalendarza. Słaba refleksja, że nie robiłam w tym roku dzieciom zdjęć. Z CAŁEGO roku zaklasyfikowało się jedynie 12 zdjęć. I to też nie idealnych, a względnie poprawnych. Nie miałam głowy, pstrykałam głównie komórką, a to jednak zdecydowanie gorsza jakość, więc pierwsze postanowienie na 2015 już mam. Więcej zdjęć robić!
<><>
- Mieszeczku byłeś dziś u Mikołaja?
- Tak. Dostałem prezent. I upiekłem pierniczka. Ludzika.
- A jak Ci się Mikołaj podobał?
- Oskarek powiedział, że to nie był prawdziwy Mikołaj.
- Dlaczego nie? Skąd on wiedział?
- Bo prawdziwy Mikołaj nie nosi rękawiczek.
😀
