W posiadaniu psa najbardziej irytująca jest sierść. Spacery są do ogarnięcia i to nieustannie głodne spojrzenie też można oswoić. Ale ta sierść to jest klęska. W domu gdzie nie ma psa, jak upadnie Ci coś na ziemię to podnosisz i zjadasz. Albo dmuchasz i zjadasz. Kawałek ułamanej czekolady, orzeszek, czy nawet jabłko. W domu gdzie jest pies, podnosisz to COŚ oblepione sierścią i wywalasz. A odkurzacz ląduje na stałe na zewnątrz, niczym sprzęt domowy użytku (co najmniej codziennego) jak telewizor. Sziwa jest na dodatek psem bardzo ruchliwym (jak to labrador), nie znosi być sama, więc swoje ślady zostawia wszędzie. Nie ma tak, że wraca ze spaceru, wali się na legowisko i czeka kiedy się coś wydarzy. Ona robi za matę dla dzieci (i one się po niej turlają), wałek pod nogami w kuchni, który muszę przestępować dużym krokiem, kiedy się tam kręcę i strażnika przy wannie jak ktoś w niej siedzi (bo przecież musi być OBOK). Ciemne rzeczy zostały pochowane do użytku KIEDYŚ, a jak ostatnio Łucja szła na przyjęcie i założyła sobie ciemną welurową sukienkę miała dyspozycję: Jak już założyłaś, nie WAŻ się siąść. Stoisz aż wyjdziemy.
I dlatego warto czytać blogi 😉 Wyczytałam, że są szczotki, które wyczesują 90% wypadającej sierści!!! No dobra, próbowałam już wcześniej szczotkować, ale po jednym przejechaniu tradycyjna szczotka się zapychała i kilka kolejnych minut wyciągałam włosy. A tu okazało się, że jest jakaś pomoc. Specjalną szczotkę przyniósł Sziwie Mikołaj. Znalazłam sklep w necie, gdzie nie dość że wysyłka była gratis, to jeszcze dołączali gratis świńskie uszy. Wymyśliłam więc, że jak jej zapakuję to wszystko razem, to nawet sobie sama rozpakuje prezent :))
Na opakowaniu zachęca napis: Shedding is natural. There’s no way to eliminate it. But, there is a way to get rid of the frustration associated with shedding. Niesamowite! Nie jestem sama w tych odczuciach! :)) Trudno chyba o lepszy Mikołajkowy prezent :)) Pierwsze szczotkowanie za nami. Nie wiem czy zrobiłam to dobrze, ale wyczesanej sierści było sporo i teraz jak przejeżdżam po jej grzbiecie to nie zostają mi włosy na rękach. Psu zabieg się NIE spodobał. Na foto niżej: before i after, czyli ucieczka przed zabiegiem 😉 Zalecanie z opakowania to powtarzać raz w tygodniu! 🙂

