- Mamo, a który dzisiaj mamy?
- 30 listopada. Jutro mamy pierwszy dzień grudnia.
- A zrobiłaś nam kalendarze adwentowe?
- Nie, słońce. Nie miałam do tego głowy. W przyszłym roku zrobię.
- Niee!!!
- No, idź już na górę. Czas się kąpać i spać.
Ależ był chwilę później okrzyk radości, że jednak się sprężyłam 🙂
Naczinka czyli nadzienie woreczków, to słodycze (głównie czekoladowe monety, cukierki bombki i lizaki w kształcie lasek), duże ilości kąpielowych akcesoriów (kulki, mini żele, babeczki do kąpieli), po jednej paczce minifigsów, spinki oraz gumki świąteczne, trochę figurek z aniołkami i po bożonarodzeniowym breloczku. 24-go, w największym woreczku, ukryłam szczotki do włosów – miałyśmy jedną dobrą, ciągle ginęła, a w ubiegłym tygodniu Lilka zgubiła ją na dobre w szkole. Natomiast prezenty na szóstego mają dużo mniejsze woreczki, bo i tak przychodzi Mikołaj. Ogólnie wszystko jest dość praktyczne i, i tak bym to kupowała, co nie zmienia faktu, że kalendarz dziewczynom się BARDZO podoba 🙂


Rządek Lilki… Btw. nie wieszałam po kolej, żeby równo się odciążało przy ściąganiu.

I rządek Łuczy. Woreczki zawiązywałam taką nabłyszczaną gumką i mocowałam na szerokiej srebrnej wstążce, którą obwiązałam wokół szczebelków łóżka i spięłam spinaczem:


Pierwszy wciąż trwa, więc teoretycznie zdążycie zrobić, jeśli jeszcze nie macie. Tutaj garść rewelacyjnych pomysłów. Moim typem jest kalendarz z pudełek od zapałek – czas wykonania rzeczywiście błyskawiczny (tylko trzeba przebiec się do kiosku po dwa tuziny zapałek i papier do pakowania). Rozmiar pudełek, a co za tym idzie prezentu który możemy w nich ukryć to też nie problem. Zawsze można włożyć „zaproszenie na lodowisko”, albo wycięte z gazety zdjęcie z pudełkiem klocków (które wręczymy po otrzymaniu kuponu 🙂
Musicie też zajrzeć do Erlenda, który daje rewelacyjny przepis na kalendarz adwentowy DLA DOROSŁYCH 🙂 Wspaniały pomysł! Ja co prawda nie mam komu w tym roku dać, ale TO jak najbardziej do wykorzystania :)) Może kiedyś :DD Wy, jak by nie było, róbcie już dziś!
