- Mamo, miałem sen!
- Jaki Mieszula?
- Śniło mi się, że poszliśmy do sklepu i kupiłaś mi lego robota i remizę.
- Ty i ja?
- Tak. Kupiłaś mi?
- No pewno.
- A gdzie jest?
- Ale co?
- Klocki. Robot i remiza?
- Nie wiem. W sklepie?
- Ale powiedziałaś, że mi kupiłaś!!!!
- W śnie Ci kupiłam :))
- Ale ja chcę!!!!
Dzieci do piątego-szóstego roku życia mają sny-bajki. Śnią o cukierkach, zabawie, wakacjach i lataniu. Potem następuje epizod 2-3 letni, który związany jest ze zwiększoną świadomością i pojawiają się koszmary. W ilościach zdecydowanie większych niż u przeciętnego dorosłego. Zaczynają się bać wszystkiego i o wszystkich. Olśniło mnie wczoraj, że komunia idealnie się w ten okres wpasowuje. Nawet jeśli tematu wiary nie ma domu, to zagadnienie i możliwość pomocy sił nadprzyrodzonych się pojawia. I to bardzo pomaga dzieciom przejść ten okres lęków. Pamiętam, że JA w tym okresie życia modliłam się przed snem. Chowałam się, bo się wstydziłam, ale tak strasznie martwiłam się o rodziców, o świat, a nawet o ludzkość (chociaż te lęki o rodzinę były najsilniejsze), że nie umiałam sobie z tym poradzić. Widzę, że Łucja jest właśnie na tym etapie i to nasilenie wiary jej pomaga.
<><>
Od dziś panny w szkole mają kuchnię. Do tej pory kuchnia, ponieważ budynek szkoły jest nowy, była nieskończona. Zupę dowożono w kotłach i rozlewano (więc na ogół była zimna), a drugie danie podawano w styropianowych wydmuszkach. Na początku listopado oddano sprzęt, zrobiono nabór kucharzy i ot jakie menu (bo to przecież nie jadłospis!) wywiesił dziś kierownik stołówki :)))

