Załapałam się z dzieciakami dziś na fajne zajęcia. To było takie Spotkanie Mistrzów Opowiadania i zapisy na to wydarzenie były z 3 tygodniowym wyprzedzeniem. Udało się, wpadliśmy do sali, dzieciaki rozsiadły się na poduchach i prowadzący rozpoczął:
- Jak zaczynają się bajki? Od jakich słów?. A jak zaczęły by się bajki w przyszłości?
Tu nastąpiła lawina pomysłów, z których wygrało: Kiedyś, kiedyś, kiedyś i prowadzący rozpoczął opowieść, którą kontynuowały dzieciaki… [Zanim przejdę dalej małe wprowadzenie: miasto, w którym się urodziłam to takie osiedle fabryczne skoncentrowane wokół dużego zakładu metalurgicznego i nazwijmy je dziś i tu „Miasto Rowerów”].
„Jest takie miasto w Polsce, które nazywa się „Miasto Rowerów”… [ na ścianie z tyłu pojawiły się obrazki z lat 70 i wczesno 80, okolic, które znam]… I po środku stoi gigantyczny pomnik, który mieszkańcy nazywają Transformers [rzeczywiście jest taki i trochę się go wstydzimy]. I obrazek [TADAAAM!] Pewnego razu za 1000 lat, pani X która pracuje w szkole poszła do pracy. Weszła do klasy, a tam wszystkie dzieci zamieniły się w roboty…”
Dzieciaki miały za zadanie zbudować MOJE rodzinne miasto za 1000 lat. Czad, nie? :)) Każde dziecko/rodzeństwo miało jedną dzielnicę. Wspaniała trójka zbudowała park rozrywki z fabryką cukierków, które same wlatują do buzi, ścieżki rowerowe, które same się przesuwają i lunapark z jazzuzi. Nie zabrakło tej kosmicznej psiej kupy w kolorze fluo (bo co za park, gdzie nie możesz wejść na minę). Ale najlepsze, ze większość dzieciaków zbudowała kolejne transformersy… :DD O, zgrozo! 🙂






