Pani Lili ją pochwaliła. Do mnie przy innych rodzicach przy odbieraniu dzieci :)) Lila sama (SAMA) zgłosiła się do czytania :)) Za to druga jej pani (bo obie dziewczyny mają po dwie panie na każdej lekcji: wychowawcę i panią pomagającą na zajęciach – co btw jest super bo jeśli coś jest pisane na tablicy, to druga osoba może stale kontrolować klasę) podeszła na stołówce do Łucji i powiedziała:
- Powiedz mamie, że Lila nic nie je na obiadach.
Łucja mi to powtórzyła, ale ja zaoponowałam:
- Lila je lepiej niż Ty!
- Tak, ale ONA nie tego nie wie.
:))) Przyszły książki na Mikołajki. Wcześnie o co najmniej tydzień, ale sądziłam, że będą dłużej kompletować i że przyjdzie pocztą, ale do zamówienia dorzuciła się sąsiadka i jak się rozpędziłyśmy to okazało się, że kurier gratis.

- Łucza: Wilken bracia krwi, co jest jakąś odsłodzoną fantastyką dla ośmiolatków, Wielkie małe kobietki, czyli losy sławnych kobiet gdy były małymi dziewczynkami i Wyspa Kamieni, czyli komiks.
- Lila: M.O.D.A – dzieje mody (bardzo dużym hitem czytelniczym okazał się u nas DOMEK, czyli inna książka z tej serii o historii architektury) oraz Labirynty – atrakcja wyjazdowo samochodowa.
- Mieszek: Audiobook Baśnie Chińskie (do auta, dla wszystkich) i Tam gdzie żyją dzikie stwory – coś co sądząc po opiniach na forum jest czytelniczą Biblią, więc spróbujemy i my.
Chciałam skompletować Skrzynkę Potworów (której mamy już 5 pozycji i chętnie dołożyłam 5 kolejnych), ale Łucza już jest na to za duża, a dla Lilki jeszcze za wcześnie, więc może panna młodsza na urodziny dostanie. Nie kupuję też nic do samodzielnego czytania z Egmontu, bo mamy tego baaardzo dużo i jesteśmy z Lilką na poziomie 1-szym. Nie pojawili się też żadni nowi Panowie Brumm, które uwielbia Mieszko, ale jak się pewnie domyślacie mam już gotową listę na Boże Narodzenie 🙂
