rodzicielskie atrakcje

Miałam dziś wezwanie na dywanik do wychowawczyni Łucji. Panna kilka razy była nieprzygotowana, ostatni test rozwiązała zgadując do czego się przyznała (choć trafiła dobrze), lektur nie czyta (rzeczywiście nie przeczytała Kubusia Puchatka, bo dałam jej Chatkę Puchatka nie myśląc o tym, że to nie to samo) i ciągle zapomina worek na w-f. Nie chcę nas metkować, że oto doczekaliśmy się efektów naszych „wspaniałych” małżeńskich pomysłów, więc zwalam to na tableta, niewyspanie i znużenie szkołą, jakie standardowo występuje na początku drugiej klasy. Panna cały czas jest super zdolna, zdobyła tytuł Mistrza Ortografii, lubi wyzwania i matematykę. Ja widzę zadania dla siebie jeśli chodzi o nią, ale to już się pani nie uzewnętrzniałam.

A prosto ze szkoły pojechałam do kościoła na kolejną katechezę dla rodziców. Ksiądz trzyma poziom rozmachu tych spotkań, więc znowu działo się dużo. Na środku kościoła stanęło drzewko bez liści. Taki suchy patyk włożony w stojak na choinkę. Tematem spotkania było przebaczenie, w tym jestem ostatnio na bieżąco, więc słuchałam uważnie. Była więc przemowa (bo to była przemowa, a nie kazanie) księdza o tym, że każdy z nas czyni zło, tylko czasem nie uważamy, że to jest zło; był jeden parafianin, który wyszedł przemówić o tym jak to żył w związku sakramentalnym i czynił zło (niestety nie zdradził jakie) i chociaż był człowiekiem mocno wierzącym to oddzielał to od swojej wiary. A potem każdy z obecnych rodziców miał podejść do tego drzewka, wybrać z koszyka wstążkę i zawiązać na nim jako symbol znaku dla tego, którym chcemy przebaczyć (to też w oparciu o którąś przypowieść). Drzewko obwieszone fioletowo-różowymi wstążeczkami mają zobaczyć w niedzielę dzieci. Tym razem podczas naszego wieszania grała gitara i też było to bardzo wzruszające.

Na koniec tradycyjnie wylądowaliśmy w grupach po 5 osób z animatorami. Ja dostałam pytanie: Czy łatwo mówić przepraszam i wybaczać? I odpowiedziałam na to tak:

  • Bardzo łatwo jest mówić przepraszam. Na ogół robimy to na odczepnego. Powiedziałem przepraszam, o co Ci chodzi? Przeprosiłem, nie? Inaczej mają dzieci. Dla nich przepraszam to jednocześnie skrucha i wątpliwość czy zostanie im wybaczone. Dlatego w przedszkolu pełno dzieciaków co stoją w kątach tak długo aż przeproszą. Dorośli niechętnie wybaczają. Wybaczenie wiąże się z osłonięciem, a ponieważ jesteśmy egoistami i lubimy się asekurować tego nie robimy. Poza tym wiemy, że jeśli ktoś nas zawiódł może zrobić to ponownie. Przepraszamy, ale swoje wiemy i urazy gdzieś tam sobie kolekcjonujemy. 

Zapytano mnie więc: Czy warto wybaczać? Na co rzekłam:

  • Pewno, że tak. To nam robi dobrze.

I wiecie już za kogo sobie tą wstążeczkę zawiązałam 🙂