Lilka znowu gorzej zasypia. Znowu, bo temat już był… W wersji soft chodzi po ciemnym pokoju i gada do siebie, a wersji częstszej co chwila z pokoju wychodzi bo
A co jeszcze gorsze, ten trend podłapuje Mieszko i dwa takie zombie co mi się snują do 23-ciej skutecznie rozwalają mi organizacyjny ład.
Głęboko wierzę, że sen jest ważniejszy niż jedzenie czy zabawa. Mieszko ma leżakowanie w przedszkolu, które regularnie przesypia, ale Lilka chodzi niewyspana. Łatwiej się denerwuje, jest nieznośna i powstaje takie błędne koło marudzącego dziecka, które im bardziej zmęczone tym trudniej zasypia. Powiedziałam jej więc wczoraj, że dziś na basen z Łucją (na 20-stą) NIE jedzie. Łucja wraca o 21:30 wchodzi do pokoju, kładzie i zasypia. A u Lilki to dodatkowy powód do ekscytacji. I pomimo awantur dziś NIE pojechała. Diabli zabrał tylko Łucję i laurki dla dziadka. I laurkami Wam się pochwalę, bo wyszły świetne. Za to sukces usypiania w przypadku Lilki był połowiczny, bo zasnęła o 22-giej, ale mam wrażenie że z mniejszym marudzeniem niż zwykle!

Te czerwone frędzle pochodzą z polarowego kocyka, który zużyłam na kalendarze adwentowe. Wiedziałam, że na coś mi się przydadzą :))

Lizak z życzeniami to dzieło Łucji. Groszkowe tło, na to wycinanka niemalże łowicka i patyk-pantera 😉 Muszę przyznać, że cała trójka lubi to robić. Jest hasło, wyciągam/udostępniam gadżety i nie sposób ich wyhamować. Słońce z puchatego patyka, ubranka z piórek i wstążek, czterooki potwór (Mieszko) i chowam bo by robili bez końca! 🙂

