Ustawiłam sobie dość sztywny dzienny grafik, który ambitnie próbuję drugi dzień realizować. Najważniejsza zmiana to przymusowe kładzenie dzieci do łóżek o 20:30 i moje wstawanie o szóstej. Za to spać chodzę o 23-ciej. Teraz to już zupełnie nie mam czasu na życie damsko-męskie. Czyli moje główne małżeńskie wykroczenie stało się faktem 🙂 Za to się wyrabiam a dzieciaki się nie spóźniają. Dziś w bonusie przejrzałam książki na Mikołajki, bo czas powoli chyba zamawiać! Mam ochotę w tym roku wcześniej zadbać o święta 🙂
