– Downton Abbey, s05e07
Miałam zabawną historię po drodze i dziś o niej 😉 Jadąc do Wrocka wynalazłam na gastronautach knajpę gdzie się zatrzymamy. Taką żeby przyjazna dla dzieci była, i zachwalana, i w odległości od celu niewielkiej. Zestaw zamówiłam banalny, więc go pominę, tym bardziej, że najważniejsze wydarzyło się później 😉
Poszły dzieciaki do łazienki i odkryły automat koło umywalek… Spoko, to nie stacja benzynowa, automat był przyzwoity bo ze szczoteczkami do zębów Z PASTĄ. No i towarzystwo zapragnęło zobaczyć jak to wygląda :)) Tyle, że nie miałam żadnej dwójki, ale trzy piątki (budżet wyjazdowy dzieciaków, który dostały od Diabla). Poszłam więc do pani, która przyjmowała zamówienia i mówię:
- Może mi pani rozbić tę piątkę? Dzieciaki chciały zobaczyć tę szczoteczkę z automatu.
- Mogę… Tylko wie pani co… Tego pana od tych automatów to już dawno nie było i żeby pani nie straciła… Proszę iść do męskiej, tam jest taki sam automat, a mężczyźni to zębów nie myją.
:)) Zajrzeliśmy więc do męskiego i tam szczoteczkę zdobyliśmy 🙂 A mnie strasznie to ubawiło, bo co historia o mężczyznach, to zawsze ci mężczyźni tacy sami :)))
