- Mieszula jak minął Ci dzień?
- Mieliśmy koncert.
- Wiem, wiem. Jaki był dziś instrument? Waltornia? To rzeczywiście taka duża trąbka?
- Tak. Dużo głosu robi ta trąbka. I żeby dmuchać pan musiał tak robić: brrrr.… Jak nie robił tak to było tylko powietrze i trąbka nie grała. Mamo, są takie złe roboty, one nazywają się wiesz jak?
- Jak?
- Lego- lego… Lebelianci!
- Rebelianci! Super. Obiad zjadłeś? Rybę?
- Ryby nie zjadłem.
- Ale co zjadłeś na obiad?
- Tylko drugie danie.
- Całe?
- Tak.
- Czyli rybę zjadłeś :)) A byliście na spacerze? Chyba nie, bo zimno?
- Byliśmy. Pani powiedziała, że musimy iść poszukać wiewiórek, ale żadnej nie spotkaliśmy.
:)) Sprytne te panie, zawsze wymyślą niezły pretekst by wyciągnąć maluchy na spacer :)) Teraz ja muszę się wykazać kreatywnością, żeby te kilka chmurnych dni wypełnić!
