– True Blood, s07e01
Święta mają to do siebie, że rodzina zbiera się razem. Wszystkich Świętych nie są wyjątkiem. Może i wszyscy się rozjeżdżają się po swoich przodkach, ale myślenia o rodzinie jest dużo. Dużo się rozmawia przez telefon, lokalizuje gdzie kto jest i czy już wraca. Ja dziś np. pogadałam sobie dziś z braciszkiem. Miał i on swoje przygody w życiu i to co mi powiedział, jest niemalże przełomowe. Tak, tak jest: nie ma co zwracać na słowa, które padają teraz. To są emocje i próba usprawiedliwienia prze zrzucanie wszystkiego na drugą osobę. Nie nie jest tak, że on stał się innym człowiekiem, natomiast mamy teraz taki okres który wymusza na nas inne zachowania. Rzeczywiście łatwiej jest zacząć coś nowego, niż naprawiać stare, ale media i otoczenie podają nam takie przepisy. „Że samorealizacja, poczucie wartości i własnego szczęścia są najważniejsze. I że jeżeli ich nie mamy, to musimy ich poszukać.” A tak naprawdę to nie jest dobra recepta. To nie jest najważniejsze. I nie ma co szukać. Cieszmy się tym co mamy, naprawiajmy to co już zbudowaliśmy i nie przesadzajmy z tym psychologicznym „Być i przeżywać”.
