– Ona, Her, reż. Spike Jonze, 2013, 28 minuta
Spotkałam się dziś na sekundę z Lutką. Mam wrażenie, że chciałaby bym się jakoś określiła. Że stan zawieszenia niczemu nie służy. I pewnie ma rację, ale i tak zmiana nastąpiła. Byłam jak gotująca się żaba. Gdyby mi ktoś na początku lata powiedział, że nastąpią takie absurdy jakie nastąpiły, to pewnie bym z tego wrzątku wyskoczyła, a tak przychodziły kolejne etapy i jak konstatowałam: okej, daję radę, próbuję dalej. A oni wszyscy weszli od razu na etap wrzenia i chyba widzą wszystko wyraźniej.
Z milszych niusów Mieszko ma donieść do przedszkola pudełko po litrowych lodach, więc dziś je kupiłam i piekę DO NICH (do tych lodów) szarlotkę. Jabłka kupiłam u gościa, którego Lila nazywa Grubasem i którego jabłka uważa za najlepsze. I jeśli chodzi o Lilkę to jutro na grafomotorykę zabiera zestawy do robienia zakładek do książek. Halloweenowe oczywiście 🙂

