Dymitrii ciągle siedzi na siłowni

Lilka sama do siebie grając w Pet Shopy na tablecie. W grze chodzi o to, żeby organizować czas różnym zwierzątkom w ich miasteczku. Dymitrii to chyba jakiś chomik, albo inny gryzoń 😉

Przyszło krzesłko dla Lilki! Podobnie jak z tym dla Łucji oszukałam się po necie długo, by znaleźć je w wersji najekonomiczniej i podobnie jak ostatnio ściągałam je z Niemiec. Było o tyle trudniej, że tym razem musiało być identyczne. Przez chwilę sądziłam, że może uda się by Lilka miała inne krzesło, ale na każdym innym się przesuwa, odjeżdżała, a jak Łucja kończyła robić lekcje wcześniej to przenosiła się na jej miejsce. 

I jest! Skręciłam (jestem genialna!) i pokój dziewczyński uważam zakończony na ten rok. Prawie, bo przykleiłam też z rozpędu kurpiowską wycinankę z kogutem na szafkę i muszę ją jeszcze jakimś matowym lakierem posmarować. Ale to przy okazji zakupów w markecie budowlanym.

Dziś też zapisałam dziewczyny na kolejne zajęcia organizowane przez świetlicę. Wg mnie świetlica to jednak taka poczekalnia i lepiej (skoro i tak tam są), żeby coś się działo. Zajęcia są bezpłatne i zróżnicowane, więc jest z czego wybierać. Łucji doszły szachy (miała nie chodzić, bo pokrywały się jej z korektywą, ale utworzono kolejne godziny),a Lili drama. Czyli zajęcia teatralne :)) Wolałabym chyba na odwrót, ale akurat tak im pasuje. Zresztą czasem okazuje się, że takie nielogiczne wybory okazują się trafionymi 🙂