Nowe życie starego

Byłam w weekend u znajomych… Wszystko mają w domu cudne. Mają porządek (nie lubię robić, ale lubię mieć), niezniszczone meble, błyszczącą łazienkę i niezasierścione dywany. Zaciekawiła mnie ich kanapa. Bo to jest kanapa, którą podobnie jak my, mają od lat dziesięciu… I okazało się, że oni po prostu oddali ją do TAPICERA! Byli zadowoleni z kształtu, funkcjonalności i rozmiaru. Więc po prostu obili na nowo!

Pomysł genialny. Jakoś tak sobie w głowie układałam playlistę zmian w domu to kanapa z fotelem były punktem obowiązkowym. Ale też jestem zadowolona z kształtu i rozmiaru. Jeśli miało by być coś nowego to właściwie identyczne… Więc można to po prostu obić! Wstępne telefoniczne sondy mówią, że koszt będzie maksymalnie połową ceny nowego, więc brzmi to świetnie. Muszę tylko zapanować nad dzięcięcymi nawykami goszczenia się (jak mnie nie ma) na kanapie i na wiosnę, czemu nie?

I był czarodziej od pralki. Do wymiany kołnierz, silnik i grzałka. Czyli prawie wszystko. Aaale,  3/4 zwraca mi ubezpieczenie, więc wymieniam. Damy jej drugą szansę. Tej pralce 🙂 Pasuje idealnie, pierze dobrze, więc należy się jej :))

<><>

Macie demota 😉