My fave

Mój hakerski geniusz jest jednak wielki i klikając, restartując i odzyskując udało mi się w końcu kompa uruchomić. Żeby nie było idealnie niemalże równocześnie (bo dziś o godzinie 13-stej) poszła pralka, ale czarodziej od AGD ma przybyć w ciągu trzech dni, więc załóżmy, że będzie to do soboty, a nie 3 robocze i że naprawa będzie w stylu: O tu się Pani kabelek obluzował.

No więc odzyskałam. Przez tą dobę najbardziej było mi żal, nie outlooka, bo nie mam zaległych meili, nie zdjęć, bo te zrzucam regularnie na dysk zewnętrzny, nie dokumentów, bo w sumie bieżąco ważnych jest niewiele… LECZ linków w zakładkach! Siedzę teraz taka uszczęśliwiona i włóczę po tych kreatywnych oazach… Jest tyle niesamowitych blogów i sklepów i portali i kobiet, którym chce się dłubać i tworzyć! Linknę Wam jeden, gdzie właśnie wyczaiłam piankowe pickery do babeczek i uroczą wielgachną urodzinową kartkę :))