- 18:30 i ciemno!!!
- W poniedziałek mija rok od kiedy mamy psa!
- Lilka się otworzyła w szkole 🙂
- Trafiłam na rynku na kolejną odmianę jabłek wybitnych! Jest jeszcze coś co o jabłkach nie wiem!
Minął ten rok z psem dobrze. Niezmiennie uważam, że dużo z takim zwierzakiem roboty. Spacery tak jak przewidziałam na początku są wyłącznie moją działką i sprzątanie tej ilości sierści też. No i wbrew początkowym planom w budzi nie zamieszkała. Dwa dni temu coś się z nią działo. Nie zjadła śniadania i przestała wstawać z legowiska. Nie była w stanie wyprostować nóg. Ścięło ją błyskawicznie i bez zapowiedzi. Na szczęście sąsiadka to zwierzęca aktywistka i ma na szybkim wybieraniu weterynarzy. Takich co to nawet o trzeciej w nocy przyjeżdżają. I taki właśnie przyjechał. Nie dałabym bym zresztą rady takiego kloca podnieść i włożyć do bagażnika. Dostała baterię zastrzyków, prawdopodobną diagnozę i w niedzielę bateria leków będzie powtórzona. Pies to po prostu kolejne dziecko. Kolejny będzie kotek, bo samodzielniejsze, no i łapie myszy :))
W nagrodę za mój bohaterski czyn ratowania psa los dał mi nagrodę. Złapała mnie dzisiaj pani świetliczanka i zakomunikowała, że Lila się otworzyła. Do tej pory siedziała w kucki w kącie i nie dawała się sprowokować do wspólnej zabawy. Zmiana nastąpiła we wtorek, po naszej rozmowie i od tej pory to jest inne dziecko! Strasznie mnie to ucieszyło, lecz Lila jest jednak nieprzewidywalna, więc tylko powiedziałam, że te spadki nastroju mogą u niej się jeszcze pojawić, ale zawsze są chwilowe. Natomiast na szachy w tym semestrze chodzić nie będzie bo zajęcia są w tym samych godzinach kiedy ma grafomotorykę 😉 Może ktoś będzie lepszy niż ja i nauczy ją korzystać z ołówków trzymając je inaczej niż w pięści. Wiem, wiem, w jej pracach artystycznych tego nie widać :))
