zręczne palce…

Pamiętacie jak trafiłam przypadkiem do sklepu z gitarami? Gość się mnie wtedy zapytał:

  • Dla kogo chce Pani gitarę? Dla siebie?
  • Nie… Właściwie nie wiem dla kogo… Proszę mi o nich opowiedzieć. Dlaczego niektóre są małe?
  • Bo to dla dzieci. Ale nie polecam uczyć dziecka na dziecięcej gitarze. Bo jest inny rozstaw strun niż na dużej i potem musi się uczyć na nowo. To oczywiście trwa krócej, ale lepiej niech się od razu uczy na właściwej.
  • A od jakiego wieku dziecko może się uczyć grać na gitarze?
  • Liczy się wielkość dłoni. Jeśli obejmie gryf, może zacząć próbować.
  • A dlaczego te są 2x droższe?
  • Bo to hiszpańskie. Są z drewna. Ale dla początkujących wystarczą te podstawowe.

I szłam sobie dzisiaj rano z psem. I spotkałam sąsiadkę. Gadamy więc o Mieszka balecie, bo ona się waha czy swojego młodego nie zapisać, gdy zza płotu wyjrzała jeszcze jedna sąsiadka i krzyknęła do tej z którą już stałam:

  • Kajko jeszcze się zastanawia, ale pomysł mu się podoba. Mi zresztą też!
  • Ale przełóżmy to na przyszły tydzień, bo na tę niedzielę nie dam rady kupić gitary.

Dopytałam o co kaman i otóż znajoma postanowiła nauczyć równolatkę Łucji brzdąkać na gitarze. Nauczycielem będzie 17-letni syn sąsiadki, który jest taki mocno awangardowy, ma długie włosy, latem chodzi na bosaka i gra na gitarze siedząc na dachu. Aleee jest też inteligenty (taką filozofią nastolatka) i bardzo cierpliwy, bo ma młodszego (w wieku Lilki) brata.

Super pomysł! Łucja (bo tylko jej ręka obejmuje gryf) jest narazie na nie, ale może od stycznia i ją zapiszę? :))