- A wie Pani, że myszy tylko do bogatych domów idą?
- No, na pewno :). Pan daje lepiej te łapki.
- Ile?
- A ze cztery. Nie można wykluczyć, że mam całe stado.
🙂 Who knows? Może mam gdzieś w naszym bajzlu jakiś trafiony kupon na Totka? 🙂 Czas na wielkie przedzimowe porządki 😉 W końcu zwierzęcy instynkt nie może się mylić 🙂 Łapki zresztą już rozstawiłam, wszystkie cztery i może mysz upoluję…
<><>
Poniedziałki będę harcorowe. Na szczęście tylko poniedziałki. Potem już będzie luźniej. Ale początek tygodnia będziemy rozpoczynać.. uff z rozmachem…
- Na 9-tą Mieszko ma być w przedszkolu. Wracając do domu kupuję bułki.
- Na 10-tą Łucja ma angielski. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom angielski NIE będzie w budynku szkoły, tylko obok. Dziecko trzeba zaprowadzić, a potem razem z całą grupą będzie odprowadzone do szkoły.
- Na 11-stą ma angielski Lila. Chciałam się nawet wycofać z tych zajęć, ale panny były tak środowymi zajęciami (manewr będzie 2xw tygodniu) zachwycone, że uznałam, że warto. One tam śpiewają, rymują i podskakują do angielskich komend, grupy są malutkie i zajęcia są super. W tym okienku pomiędzy odprowadzeniem Łucji i Lili robię śniadaniówki i jak odprowadzam Lilę i mijam się z idącą do szkoły całą grupą Łucją to wręczam jej śniadanie.
- O 15-stej Mieszko kończy przedszkole.
- O 16-stej Mieszko ma balet. Dziś były pierwsze zajęcia i młodzian jest ZACHWYCONY. Ach i pierwsze co powiedział po wyjściu to było: Zakochałem się w jednej dziewczynce…
- O 17-stej panny kończą szkołę. Szybko serwuję zupę i…
- O 18-stej mają balet.
- O 20-stej (uwaga!) Łucja ma naukę pływania na basenie. To już jest działka Diabla. Plan jest taki, że jeśli zaśnie w aucie to będziemy ją przenosić do łóżka. We wtorki ma na druga zmianę i wtedy będzie odrabiać lekcje…
Foto sprzed chwili przysłane przez tatinka:

