polowanie na szarość w październiku

  • A wie Pani, że myszy tylko do bogatych domów idą?
  • No, na pewno :). Pan daje lepiej te łapki.
  • Ile?
  • A ze cztery. Nie można wykluczyć, że mam całe stado.

🙂 Who knows? Może mam gdzieś w naszym bajzlu jakiś trafiony kupon na Totka? 🙂 Czas na wielkie przedzimowe porządki 😉 W końcu zwierzęcy instynkt nie może się mylić 🙂 Łapki zresztą już rozstawiłam, wszystkie cztery i może mysz upoluję…

<><>

Poniedziałki będę harcorowe. Na szczęście tylko poniedziałki. Potem już będzie luźniej. Ale początek tygodnia będziemy rozpoczynać.. uff z rozmachem…

  • Na 9-tą Mieszko ma być w przedszkolu. Wracając do domu kupuję bułki.
  • Na 10-tą Łucja ma angielski. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom angielski NIE będzie w budynku szkoły, tylko obok. Dziecko trzeba zaprowadzić, a potem razem z całą grupą będzie odprowadzone do szkoły. 
  • Na 11-stą ma angielski Lila. Chciałam się nawet wycofać z tych zajęć, ale panny były tak środowymi zajęciami (manewr będzie 2xw tygodniu) zachwycone, że uznałam, że warto. One tam śpiewają, rymują i podskakują do angielskich komend, grupy są malutkie i zajęcia są super. W tym okienku pomiędzy odprowadzeniem Łucji i Lili robię śniadaniówki i jak odprowadzam Lilę i mijam się z idącą do szkoły całą grupą Łucją to wręczam jej śniadanie.
  • O 15-stej Mieszko kończy przedszkole.
  • O 16-stej Mieszko ma balet. Dziś były pierwsze zajęcia i młodzian jest ZACHWYCONY. Ach i pierwsze co powiedział po wyjściu to było: Zakochałem się w jednej dziewczynce…
  • O 17-stej panny kończą szkołę. Szybko serwuję zupę i…
  • O 18-stej mają balet.
  • O 20-stej (uwaga!) Łucja ma naukę pływania na basenie. To już jest działka Diabla. Plan jest taki, że jeśli zaśnie w aucie to będziemy ją przenosić do łóżka. We wtorki ma na druga zmianę i wtedy będzie odrabiać lekcje…

Foto sprzed chwili przysłane przez tatinka: