Zawsze mnie to zaskakuje w jednakowym stopniu. Przychodzi ta moja ukochana, zamglona o poranku, pora roku i się zaczyna… Wyciągałam stolnicę, bo chciałam leniwe robić i zasypały mnie bobki. Blisko jest pole, a teraz jak jest jest pies to drzwi na taras otwarte często…
Na Sziwę liczyć trudno. Ona jest taka pacyfistka, że pewnie mysz chodzi jej przed nosem i ta tylko zerka. Więc przyjdzie znowu łapki kupować Ech…
<><>
Rozwój dziecka w przedszkolu jest lawinowy. Minął raptem miesiąc, a dokonany skok jest niesamowity. Dziś Mieszko miał w przedszkolu koncert. „Piotruś i wilk”. Instrument: klarnet. Opowiedział mi więc, że wilk jest podobny do lisa, ale lis jest pomarańczowy, a wilk „szary- szary ciemny”. Dopytuję jednak o wrażenia:
- A jaki to był instrument?
- Taka trąbka.
- Ale bokiem ją trzymano?
- Tak. I miała przyciski.
- Przyciski?
- Tak i te guziki się nazywają klapki. Jak mamy na nogach klapki.
- A podobał Ci się dźwięk tego instrumentu?
- Tak. Był bardzo głośny. Brzmiała: UUuuuUUU!!!
