2014!!!

I mamy Nowy Rok! Niby kolejny dzień życia, ale lubimy początki. Są takie czyste i pełne nadziei. Gdzieś na jednym blogu wyczytałam:

Nowych postanowień niewiele. Po co je robić, skoro poprzednie nadal aktualne, ledwie napoczęte lub zupełnie świeże? Z postanowieniami noworocznymi jest trochę jak z grzechami na spowiedzi: mamy stałą listę, którą wyznajemy bez zająknięcia z pamięci, a po odejściu od konfesjonału obrabiamy tę sama listę na zasadzie popełniony-odfajkowany…

I dokładnie tak! Tym niemniej jednak JA planuję. Zaplanowałam już kilka wizyt lekarskich z dziećmi u różnych zaległych specjalistów; wybieram się też na jedne warsztaty za 3 tygodnie (tym razem dla mnie!), no i mam wielki plan zawodowego przedsięwzięcia, który powinnam w końcu uruchomić, bo w 2014 Mieszko idzie do przedszkola.

Z rzeczy lekkich muszę dopracować przepis na struclę, bo mi się rozpływa przy pieczeniu, choć smakowo jest pyszna. No i (wiem, że zabrzmi to pusto) chcę w 2014 robić sobie przynajmniej RAZ w tygodniu maseczkę, albo innego coś dla urody. 40-stka to nie przelewki, a by wyglądać młodo, zdrowo i radośnie, trzeba w to trochę wysiłku już włożyć.

I z tak przygotowanym planem mogę ten 2014 zacząć! :))

<><>

Sylwester minął dobrze i hucznie. Goście jak zwykle dopisali w nadmiarze. Doliczyłam się w szczytowym momencie 11 osób dorosłych i 8 dzieci. Dzieci było by 11, ale w sąsiednim domu była babcia, która trójkę swoich wnuków ogarniała. Szwedzki stół oferował głównie sałatki (nasze i zniesione przez gości), petardy puściliśmy o 22-giej dla dzieciaków, a potem nieletnie towarzystwo poszło spać, a zabawa… trwała dalej! [do 1:30] Poszedł głośnik w telewizorze (zaczęliśmy od Gdańska, ale wpadła sąsiadka z okrzykiem: Dajcie Wrocław! Tam jest disco-polo! :))) A o 1 w nocy jak za dawnych dobrych czasów odwiozłam jedną parę zamieszkałą 3 km dalej, bo ich synek spał na fotelu, a ja jak to ja byłam bezalkoholowa :))

1-stycznia to był tradycyjne urodziny dziadka Samuraja, no i oczywiście telewizyjny koncert noworoczny z Wiednia, którym Diabli katuje dzieci w samo południe :))

<><><>

Szykowanie się na najazd sąsiedzki:

I same wystrzały (dwie godziny przed północą, czyli obchodziliśmy jak na Madagaskarze, albo w Emiratach ;))