We wszystkich wielkich cywilizacjach kobiety wierzyły w gorące kąpiele. Do źródeł jeździły Japonki i mieszkanki Islandii, arabki miały Hammamy, a Rzymianki łaźnie. Walkirie i żony Wikingów miały sauny, Scytowie urządzali kąpiele w namiotach, a i Słowianie mieli kamienne łaźnie z drewnianymi ławami.
I zalegam w gorącej kąpieli ja. Dzień w dzień, jak już ogarnę dzień (czy też tak macie, że z każdą godziną dnia czas leci szybciej?) leżę w parującej wannie i czuję jak wraca mi energia 😉
<><>
- Lilu rozmawiałaś dziś z jakąś dziewczynką?
- Nie. Rozmawiałam z chłopcem.
- Oooo, którym?
- Dawidem.
- A o czym? Opowiadałaś mu o Sziwie?
- Nie.
- A o czym?
- To nie Twoja sprawa.
Więc chwilę poczekałam 😉 I ponowiłam pytanie:
- No weź mi powiedz o czym rozmawiałaś…
- No dobra. Zapytał mnie czy będę jego PRZYJACIÓŁKĄ. Ale nikt w przedszkolu nie może BROŃ BOŻE się o tym dowiedzieć.
- Dobra :))
