Zachwycałam się klockami już za życia tego bloga parokrotnie. Ale zdumiewają mnie cały czas. Być może pamiętacie, bo już to przypominałam, że na piąte urodziny Łucji nie wiedziałam co jej kupić, bo nie było z czego wybrać, więc dostała jeszcze jeden zestaw Duplo. A chwilę później na rynek wjechali adresowane dla dziewczynek Friendsi. Kolorowe klocki, dziewczęca tematyka, no i zdecydowanie większy poziom trudności, bo elementy były drobne.
Ale rewolucje w dziele konstruktorskim trwały dalej. Właściwie to co pół roku wychodzi kolejna seria, która jest super. Szukam zestawów, gdzie są inne rozwiązania mocowania elementów, ale tematyka też jest ważna. Zębuszka podrzuciła już Łucji Monster Fighters, które się bardzo spodobały, w międzyczasie odkryłam Chima (ludzio-zwierzęta) i Lego Rangers, które są o kowbojach i Indianach, lecz zanim zdążyłam kupić doszły do mnie zapowiedzi Lego Movie. I taki właśnie zestaw od Zębuszki był jako kolejny.
Movie jest związane z pierwszym pełnometrażowym filmem o klockach. Byli ninja, ale oni szli na telewizyjnych kanałach z bajkami, a tym razem można się wybrać do kina! Premiera jest 7-go lutego, a film opowiada o losach zwyczajnego ludzika Emmeta, który zostaje uznany za superbohatera (Matrix?) i ma uratować świat. Pomaga mu w tym cyniczna Żyleta. Zestaw, który dostała Łucja to fragment krainy idealnej – Cocoo Palace. Landrynkowego i cukierkowego świata, gdzie są Unicat, czyli koto-jednorożec, który ma polską nazwę Kicia Rożek i kolorowy ślimak. W tej serii jest masa elementów ruchomych, zapadek i zawiasów. Bohatera ściga sporo bad-guyów i egzecutorów Lorda Biznesa, ale na szczęście ma do pomocy super bohaterów takich jak Batman. Z opisu sądząc film to będzie większy knot, ale sama seria zapowiada się wspaniale. Panny chcą lodziarnię, która zamienia się w maszynę bojową i do kina na pewno pójdziemy. Wypatrzyłam już nawet kiedy kreskówka będzie w kinie u dziadków, więc jak do nich w lutym pojedziemy to zabiorę też Krzycha, który bardzo chce w wnukami do kina iść :))
I krótkie przypomnienie dla tych co w w klockach nie siedzą i nie wiedzą o czym mówię 😉

- Friends (czyli basen, jacht, dom, stadnina, szkoła, itp). Świetne są i duże zestawy i te mini, które dla Łucji są już trochę za proste. Rewelacyjne są mini- saszetki z małymi zwierzątkami, mamy wiele-> brakuje nam tylko pingwina z serii 4, ale już ostrzymy się na serię 5, bo mają w niej być niedźwiedzie 🙂
- Monster Fighters – strachy, duchy i potwory. Zdarzają się klocki co świecą w ciemnościach 😉
- Rangersi, czyli Wild Wild West!
A tu macie dwa obrazki zestawów z Movie:

I dorzucam jeszcze prezentację jednego z zestawów: Wyścig superpojazdów :))
