przedstawienie

W przedszkolu odbyła się kolejna gala – tym razem na okoliczność Dnia Babci i Dziadka. Przełomu w występach Lili nie oczekiwaliśmy, tym niemniej jednak jak dziadki uparły się na przyjazd to uprzedziliśmy, że to będzie bardziej spotkanie towarzyskie plus niech nastawią się głównie na jedzenie ciast po występie, a nie pokaz teatralny Lili.

Panna na samym początku obróciła się tyłem, a jak dzieci wybiegły na środek, to Lutka kazała mi ją ściągnąć z parkietu by nie stała sama pod ścianą, nosem do niej. Ściągnęłam (siłowo – bo ona stała sztywna i nieszczęśliwa), zjedliśmy po ciastku i wróciliśmy do domu. Pokazałam tylko po drodze szkołę Łucji – akurat trafiliśmy w przerwę i dziadki zajrzały do nowej sali i byli nią zachwyceni, a potem pojechali do siebie. To po prostu jest dołujące, jak Krzycho z takim zapałem filmował tył Lili i nawet nie było zalążka nadziei, że coś będzie inaczej.

Tu babcia próbuje rozluźnić Lilę. Btw. stroju galowego też nie nałożyła, chociaż miała.

A tu jest wspólny taniec dziadków i Lili. Taka była idea -dzieci tańczą ze swoimi dziadkami. W sumie to idziadków podziwiam. Diabli po tej szopce na Jasełkach powiedział: Po co my tu jesteśmy? Po co ja tu jestem? i to jest takie bezsilne, że i ja np. tracę zapał i dobre emocje.

A tu już Lila z herbatką popijająca ciasteczko:

Brr… Biorę się teraz za jakąś robotę bo cały dzień miałam w rozjazdach: rynek, bilans Mieszka, no i to przedszkole, a dom czeka. Ach, zgooglam jeszcze tylko co tu robić jutro, bo pani na plastyce się rozchorowała, więc mamy okienko!