Zimowe słabości

Ze wszystkich słodyczy świata najbardziej lubię nadziewaną czekoladę. Nie orzechami, a jakimiś masami. Nie lubię lodów i galaretek bo zimne, żelków i kisieli bo ciągnące a herbatników, bo suche. Lubię ciasta, ale naprawdę uwielbiam czekoladę. Może być w wersji bombonierkowej, ale zwykła tabliczka też jest w porządku, tym bardziej jeśli mogę ją popijać gorącą herbatę… Odkryłam ostatnio gorzką czekoladę z wiśniami oraz białą z ciasteczkami i to moje chwilowe naj-typy gubiące całkowicie talię i biodra… Nie ruszam na razie tematu, jak to napisał znajomy na fejsie: W styczniu na siłowniach są ci z postanowieniami noworocznymi, więc zapiszę się w lutym, bo ja NAPRAWDĘ chcę ćwiczyć :))

<><>

Pan Puzzlak. Wieczorne wybieranie i układanie! Btw. widzicie piracką piżamę? 😉