Wybraliśmy się dziś z Mieszkiem na giełdę komputerową (nieśmiertelny kabelek do ładowania). I wyszło tak, że docieraliśmy tam komunikacją publiczną. Powodów było wiele i był to świetny pomysł, tym bardziej, że Mieszko jako wielki fan motoryzacji chętnie przeżywa takie przygody. Jakby nie było siedziały po przekątnej dwie starsze panie, które nadawały na współczesne małżeństwa. I dzisiejszy wpis dedykuję moim wnukom, by gdy zacznę narzekać że świat schodzi na psy (btw. czy wiecie, że każde pokolenie myśli, że kolejne będzie ostatnie?) to mają mi dzisiejszą refleksję przypomnieć.
No więc dostało się młodym, że łatwo się rozwodzą. Że mają błahe powody i nie chcą się starać. A to nie tak! W naszym pokoleniu dominują idealiści. Nikt nie chce półśrodków. Każdy chce mieć wspaniałe życie, najlepszego partnera na świecie i czuć się kochanym. Jest to do tego stopnia ważne, że ludzie szukają cały czas. Fakt, przyświeca temu idea JA oraz Życie jest krótkie i trzeba je przeżyć najlepiej, ale współczesne pary nie są gorsze od tych co były kiedyś! I może słowa padają łatwiej niż kiedyś, ale decyzję podejmuje się równie trudno… Co więcej, uważam, że konserwatywne pokolenia są na zakładkę z tymi rozwiązłymi i upadek moralności nie nastąpi właśnie dlatego, że to sinusoida.
A ponieważ źle mi się tego słuchało przełączyłam się na podsłuchiwanie dwóch gości (około w moim wieku), którzy rozmawiali o tym jak robią jajka sadzone :))) I dobrze mówili! 🙂
<><>
Lila ma nową zabawkę. Wiewiórkę (1-sza z lewej). I uwaga: Lilka nazwała ją WIÓRKA GRZYBOWSKA :))
