Lipna taka pogoda do spacerów, więc po eksperymentach dziewczyn (dziś tematem był ogień i robili świeczki z magnezem, nie gasnące pochodnie oraz lawo-podobne coś 😉 pojechaliśmy do galerii handlowej.
- Panny potrzebowały nowe płyny do kąpieli, a znalazłam przed świętami cudowny sklep, gdzie w małych buteleczkach są dziesiątki zapachów i tam je zabrałam (zgodnie z przewidywaniem ten sklep to była ekstaza :),
- plus mieliśmy kupon do sklepu z zabawkami, który należało zrealizować;
- plus dziś WIELKA ORKIESTRA i chcieliśmy jakiegoś puszkowego złapać.
Płytko to zabrzmi i banalnie, ale takie galerie to wspaniałe antydepresanty. Wspaniale rozświetlone, więc człowiek OD RAZU, pomimo szarugi, czuje się lepiej. Tym bardziej, że po dojeździe na miejsce odkryliśmy, że powstaje coś takiego jak miejsca parkingowe DLA RODZIN, które są pomalowane na inny kolor i równają się dwóm miejscom standardowym! Gdy to zczailiśmy to się od razu tam władowaliśmy :)) Bo Diabli słusznie zauważył, w takich warunkach nie musimy mieć nawet rozzuwanych drzwi, żeby się elegancko z auta wypakować 🙂

