Elementy

Przywiózł kiedyś z Algierii dziadek wnukom rachatłukum. To takie słodkie twarde galaretki z mąki ziemniaczanej o mocnych smakach i oprószone bardzo drobnym cukrem pudrem. Tak drobnym, że bardziej podobnym do mąki niż do cukru. Panny kostki oblizały i odłożyły, ale na święta leciały Opowieści z Narnii i pudełko przypomniały… Jest tam scena gdy chłopiec wsiada w sani królowej śniegu i ona się go pyta:Masz na coś ochotę? Na cokolwiek…I on mówi:Rachatłukum! Wtedy na śniegu wyrasta kwiat zwieńczony tacą, a na niej wysypane są te przypudrowane galaretki. Szuflada ze słodyczami została więc ponownie otworzona, wydobyto z niej pudełko i śnieżne kostki zniknęły. Przy drugim podejściu uznane zostały za całkiem smaczne ;))

<><>

Znacie ten dowcip o maniaku puzzli, który przyszedł do sklepu? Odrzuca to z 10 tysiącami elementów i widoczkiem zachmurzonego nieba i śmieje się twarz ekspedientce gdy ta przynosi takie z 50 tysiącami elementów i wzorem spływającej lawy. Ta wraca więc na zaplecze i przychodzi z torebką bułki tartej. Rzuca to na ladę i mówi: Zrób pan z tego bułkę 🙂 Wybieram dziś dla Mieszka puzzle. Robiłam w szafkach dziewczyn porządek i okazało się, że Mieszko jest maniakiem puzzli. Ale te po dziewczynach są zdekompletowane i trzeba je chyba po prostu „zmakulaturatyzować” ;). Młodemu jak by nie było należą się nowe. Może nawet bardziej męskie? Nie chodzi by o to by składał bułki, ale niech sobie „popuzzluje”! 😉 

Dodaj komentarz