Straszne są te przedłużone weekendy. Mąż wyrywa się z pracy po 13-stej i dezorganizuje mi cały dzień 😉 Dobrze, że pozostałości świątecznych zabawek są cały czas inspirujące. Jednym ze świątecznych prezentów były duże kolorowanki. Zamówiłam je stąd. Linkuję Wam, bo jest tam cała masa super rysunków i szablonów, które można pobrać i samemu wydrukować. Lubię takie duże płaszczyzny zabawy! :))

Lilka dostała wioskę indiańską, Łucza zimową scenkę, a Młody ruch drogowo-wodny 🙂 Btw. to sądzę ostatnie wspólne (dla trojga) kolorowanki. Łucja już wyżywa się w innych płaszczyznach, a i Lila woli tworzyć bardziej niż wypełniać. Mieszko natomiast jak widać jest akurat mocno w klimacie kolorowanek :DD

<><>
Kupiłam sobie wkładki. I widzę, że zostały otworzone i ktoś mi je podbiera… Łucja mnie się pyta wieczorem:
- Widzisz, że ktoś Ci otworzył to pudełko?
- No widzę. Ciekawe na co temu komuś moje wkładki?
- Zobacz!
I pokazała mi gładką rękę 🙂
- Wszystkie włosy sobie wyrwałam!
- Ale to nie służy do tego! :))
