Pora szykować się na kolejne świętowanie!

Wróciliśmy. Dziadki jutro jadą na Sylwestra w góry, więc by dać im szansę na spokojne zapakowanie ruszyliśmy dziś. Nie lubię jeżdżenia po nocy, ale powiem Wam, że taka rozświetlona świątecznie Polska jest piękna. Nie mam pojęcia jak niektórzy gospodarze wolnostojących domów wieszają światełka na parometrowym drzewach i nie jestem w stanie sobie wyobrazić sobie jakie akrobacje na krześle wykonują ojcowie rodzin niektórych blokowych mieszkań by ozdobić balkony 😉

Pies wytrząsł się w bagażniku i zachwycony zaległ na własnym legowisku. Plotkowaliśmy sobie po drodze, że Krzycho ma potencjał na posiadacza psa. Rano, zanim wszyscy wstali, on ubierał się i szedł z Sziwą na spacer do lasu. Ona jest naprawdę świetnie ułożona i nawet pomimo tego, że oczywiście zapomnieliśmy zabrać smycz słuchała się i przybiegała na zawołanie. A ja zabieram się za przeglądanie tego co mamy do wyjedzenia :))

Ach i byłabym zapomniała 🙂 Całą drogę Lilka brzęczała, że ciekawe co będzie pod choinką w domu… Więc jej odpowiadaliśmy, że już chyba starczy tych prezentów! A tu się okazało, że pod choinką coś tam malutkiego jest 🙂 I to dla MNIE 🙂 A ja już myślałam, że zapomniał o mnie ten Mikołaj… Jakby nie było panny nie zaakceptowały tej wersji i MOIM błyszczykiem wysmarowały się obie 🙂