Pamiętacie Gabrysię, która urodziła się w środku tego lata? Dziś w mieście chrząszcza miała chrzciny. Sądząc po ilości tortów jakie widziałyśmy z Lutką w cukierni w poniedziałek, dużo jest i ślubów, i chrzcin w okresie świąt. Zawsze miałam zresztą mieszane uczucia co do takiego kumulowania imprez, ale to NIE jest ZŁA data. Wszędzie jest tak świątecznie i uroczyście, że z wszędobylskimi dekoracjami cała uroczystość jest dużo bardziej efektowna. Inna sprawa, że ten roztoczański kościół należy do jednych z moich ulubionych 🙂



Lutka zawsze podkreśla, że tu na kazaniach nigdy nie pojawia się tam temat polityki czy demonicznego gender, a mi się podobało, że dzieciaki nie dość że mogły łazić po kościele, to jeszcze miały specjalne miejscówki pod ołtarzem.


Na koniec ksiądz zapytał czy ktoś ma dziś owies do poświęcenia, czego nie zrozumiałam, aczkolwiek wydało mi się urocze :))


Na naprawdę zbyt wielodaniowy (aczkolwiek rzeczywiście wspaniały) obiad dla gości poszliśmy później do restauracji w byłej szkole Lutki. Jak to wujek powiedział: Zawsze chciałem wypić piwo w moim ogólniaku! 🙂

<><>
Dziś w Jukeju Boxing Day, czyli tysiące wyspiarzy tradycyjnie rzuciło się na 1-szy dzień wyprzedaży. Zacytuję gościa z telewizji: W epoce rosnącego konsumpcjonizmu możemy być z siebie dumni, że Drugi Dzień Świąt to dla nas cały czas jeszcze rodzinne święto!
