23 grudnia (Wigilia Wigilii):
- Sziwa poczuła zapachy kuchni przy powstawaniu pasztetu i oszalała :)) Na szczęście wylizanie garnka po ugotowanych mięsach trochę ukoiło rozstrojenie 🙂
- Lila przeczytała pierwszą całą książkę (Egmontowe Kłopoty z mlekiem dla kota – poziom I-szy samodzielnego czytania)
- Lutka pogodziła się ze swoim bratem. Boczyli się przez kilka lat na siebie, a tu nagle zadzwonił i tak miło i długo się im gadało, że może nawet jakoś na wakacje wspólne pojadą?
24 grudnia (Wigilia):
- Bieg, bieg, bieg 🙂
- Wyżyny kunsztu mistyfikacji by przerzucić fanty pod choinkę tak by dzieci nie zauważyły. I to więcej niż raz, bo przecież dochodzili goście z kolejnymi pakunkami…
- Uwielbiam karpia, kocham barszcz z uszkami i TAK! – Boże Narodzenie to zdecydowanie najsmaczniejsze ze świąt!
25 grudnia (Boże Narodzenie):
- Mieszko przewrócił choinkę próbując ściągnąć sopel-cukierek 🙂 On cały, bombki nie do końca 😉 Czas akcji okolice 7:30 rano…
- Na 16-stą Lutka z wnukami wybiera się do kościółka.
- Po raz kolejny odkryliśmy druzgocącą prawdę, że przygotowane zostało ZA DUŻO jedzenia… 🙂


Za śnieżynkę rozdającą prezenty robił Diabli. Łucja czytała, ale rozdawał tatin 😉

Czytała zresztą też późniejszą bajkę bratkowi!

