Jakoś ponad rok temu, gdy Łucja chodziła do zerówki szkolnej usłyszałam od wychowawczyni:
- Państwo nie muszą płacić za ubezpieczenie dziecka. Szkoła ma specjalną pulę – taki fundusz dla większych rodzin. Takich jak Państwa.
- Ale możemy zapłacić?
- Tak, ale NIE muszą Państwo.
- Wysupłamy 🙂 Aż tak źle to nie jest 🙂
- Ale to nie ma znaczenia. Proszę się zgodzić. Zabawkę Pani kupi dziecku za te pieniądze.
- No to ja porozmawiam z mężem 🙂
Porozmawiałam, ale Diabli też powiedział: No, nie co oni z nas robią… Stać nas na to! Ale ponieważ wychowawczyni była uparta, to w końcu poddałam sprawę. Skoro dają, to czemu nie brać? To był pierwszy raz. A po oswojeniu się z metką „wielodzietni” zaczęliśmy stosować wszędzie gdzie się dało. Wyrobiliśmy sobie gminną kartę dużych rodzin i zajęcia w GOK-u potaniały o 50%. Czyli i balet, i plastyka. W tym roku ubiegaliśmy się o zwrot kosztu podręczników i dostaliśmy. A teraz musimy wyrobić sobie OGÓLNOPOLSKĄ kartę dla rodzin wielodzietnych, bo szykuje nam się od lutego poważny system zniżek!
To jest naprawdę fantastyczna wiadomość! Już zetknęłam się co prawda z głosami, że to wydmuszka polityczna i te zniżki są nieużyteczne, ale przecież od czegoś trzeba zacząć! Bezpłatne wejścia do parków narodowych? Extra! Byliśmy w górach świętokrzyskich można było zajrzeć. Zniżki na PKP? Jeszcze lepiej! Mieliśmy jechać do Krakowa pociągiem, ale cena była bardziej niż z kosmosu! Zniżki na paszport? W 2014 kończy się paszport Diabla! Zakładam, że do programu dołączy więcej instytucji: logiczne wydają mi się schroniska młodzieżowe i sieciowe restauracje.
