Idą drogą pasterze, porzucili lęki…

Dziś były Jasełka w przedszkolu Lili. Lubię tę imprezę – szkoda, że w szkole już tego nie ma. Skrzydełka zostały więc naprawione i założone, po raz pewnie ostatni. Rodzice byli świąteczni i atmosfera była jak zwykle super. Minus, że niestety nie było przełomu w występie Lili. Rolę miała cudną (fragment w tytule), ale jak czas przedstawienia się zbliżał, panna schowała się do łazienki. I była nie do wyciągnięcia. Jej pani poszła DO NIEJ z mikrofonem jak była jej rola, ale pinda nic nie powiedziała 😦 A koniec końców wyciągnięta stanęła koło drzwi…

Plus, że w drugiej połowie dała się namówić na to bym ją ZAPROWADZIŁA na scenę…

Niemniej jednak udziału czy to w piosenkach czy w układzie tanecznym nie wzięła.

Rozruszała się za to przy poczęstunku 🙂 Ciasta jak zwykle były zresztą pyszne! 🙂

<>

Kolejny element świątecznej dekoracji. Pamiętacie sobotnie szaleństwo z kartkami? Na fali wycinanek dziewczyny zrobiły śnieżynki. Pomysł przyniosła Lila z przedszkola i to świetne ćwiczenie z nożyczkami. A jak przykleiłyśmy je na pianino, to okazało się, że każda jest inna! … Jak prawdziwe śnieżynki!

Na focie Mieszko ubrany w kurtkę bo to chwilę przed wyjściem na spacer 🙂