Dwie rzeczy warto zachować jak najdłużej: dziewictwo i sceptyzm

– Sleepy Hollow s01e06

Ekscytujemy się dziś z Diablim pomysłem Gowina o nadaniu rodzicom dzieci proporcjonalnie większej liczby głosów. Ale niezależnie od samego projektu najbardziej szokujące są komentarze pod artykułem (nie mogę tego znaleźć, żeby podlinkować), które pokazują, że nie jesteśmy społeczeństwem przyjaznym dla rodzin z dziećmi. Gazeta ma te komentarze na jakimś tam poziomie (to nie onet, gdzie dominują wpisy pt. Jaki jesteś znak zodiaku? Wpisujcie się!), ale jest tyle agresji do tych z dziećmi co chcą więcej, że to jest po prostu smutne.

Wykopałam dziś art. który Wam już chyba kiedyś linkowałam. O tym jak we Francji w 1936 wprowadzono urlop dla robotników. Wolne soboty i niedziele. I że wywołało to oburzenie zamożnych warstw, jak tu wypoczywać skoro krajobraz pikniku psuje porozbierane pospólstwo. Ba, drukowano wtedy ulotki, bo ludzie NIE wiedzieli jak wypoczywać! Ale co najważniejsze, w osłabionej przed II wojną światową Europie, Francja zanotowała skok gospodarczy, bo ludzie zaczęli kupować rowery i ożywiła się konsumpcyjna gospodarka. I  stamtąd:

„Viard proponuje nawet rewolucyjne zmiany: by młodzi ludzie wychowujący dzieci mogli pracować tylko na pół etatu, a więcej odrobić – w późniejszym okresie, kiedy mijają uroki młodości. Profesor lansuje ideę „umowy jednostki ze społeczeństwem”. Jednostka zobowiązywałaby się do przepracowania w życiu 67 tys. godzin, ale rozłoży sobie ten wysiłek, jak chce. Za te 67 tys. społeczność daje jej prawo do studiów, ubezpieczenie społeczne oraz minimalną emeryturę. Idea nie jest podobno bardziej utopijna niż (w swoim czasie) przejście z płacy tygodniowej na miesięczną!…”

Widzicie jaką 100 lat temu mieli moc zmian i wyobraźnię?! :))