A za oknem szaleje Ksawery! (orkan)

Zadzwonili do mnie wczoraj ze szpitala, gdzie dwa lata temu zapisaliśmy Lilę. „Czy Pacjentka ciągle czeka na zabieg, bo możemy ją przyjąć„. Lila miała mieć zrobiony zabieg na uszy, więc zgłosiliśmy się do najlepszej polskiej placówki tego typu i wpisaliśmy się (wraz ze skierowaniem) na listę pacjentów. Ale ponieważ sprawa wydawała mi się nagląca zabieg zrobiliśmy jednak miesiąc później w innym, większym szpitalu. Ale tak mnie zszokował wczoraj ten telefon, że cały czas o tym myślę. Brrr… Jakaż ważna jest intuicja i determinacja! Przecież gdybyśmy czekali te dwa lata to była by jakaś katastrofa… Dwa lata w życiu dziecka (czterolatki wtedy) to lata świetlne! Podziękowałam więc i wytłumaczyłam, że my już po zabiegu. Prawie dwa latu temu zrobiliśmy!

<><>

Diabli zasłaniając się dziś śnieżycą nie poszedł do pracy. Powód był dużo bardziej jednak prozaiczny: bawił się kolejką z synkiem 🙂 Bo ten Mikołaj to wie co chłopaki lubią 🙂 A ja ogarniam prasowanie. Jutro rano jedziemy na rodzinne spotkanie. Krzycho kończy 65 lat. Z tej okazji dostanie od nas ExLibris w formie pieczątki. ExLibrisy to forma druczku, jaki naklejano na prywatne księgozbiory. To był znak własnościowy książek lub bibliotek, podnoszący często ich wartość. Typowy exlibris to zadrukowany druczek z misterną grafiką i nazwą przyklejony po wewnętrznej stronie okładki. W prostszej formie to pieczątka.

Posługiwanie się ekslibrisem jest uważane za wyraz wysokiego szacunku i dbałości o książki, jak również wysokich potrzeb kulturalnych ich właściciela. Pośrednio ekslibris ma  motywować do podobnej dbałości (i do terminowego zwrotu) osoby, którym dana książka jest wypożyczana. Ekslibris ma również za zadanie zabezpieczanie księgi przed kradzieżą lub zatraceniem. A, że dziadek to znany bibliofil (oraz znany wszem i wobec kajakarz :), to prezent powinien się spodobać :))