Mamy z Diablim umowę, że nie będziemy kwestionować ocen nauczycieli przed Łucją. Ocen Łucji. I nawet jeśli mamy inne zdanie to ze sobą to omówimy, ale ją będziemy przekonywać, że nauczyciel ma trochę racji. A jak będzie starsza wprowadzimy jej element negocjacyjny, by sama omawiała z nauczycielem swoje oceny. Że jeśli coś będzie subiektywne, to będzie to zgłaszać nauczycielowi, że zgodnie z jej uczniowską interpretacją wykonała polecenie prawidłowo. Dzięki temu dłużej zachowa poczucie autorytetu nauczyciela i powinno być jej łatwiej. I nam zresztą też. Wszystkie te problemy i reakcje dzieciaków (które ja widzę chociażby odbierając ją codziennie) biorą się z tego (być może z tego), że dzień w dzień w domach jedzie się po tych wychowawcach. Od: Bez sensu powiedział/ ona się nie zna/ olej ją aż po gupie baby i mocniej.
Jakby nie było czasem pękam. Dziś pani (nie jej, tylko taka na zastępstwie) zwróciła Łucji uwagę, że brzydko pisze i panna się zalała łzami jak mi to później opowiedziała. Więc jej wytłumaczyłam, że muszą się nauczyć pisać i że kaligrafia to jest coś do czego nauczyciele przyczepiają się wyłącznie w 1-szej, a czasem sporadycznie w 2-klasie. Potem się już liczy tylko CO napisałaś oraz jak szybko stukasz na klawiaturze. Ale nie udało mi się powstrzymać i dorzuciłam: Nie przejmuj się nią! To NIE ma znaczenia!
<><>
Idą święta idą! W ogóle nie możemy tego klimatu w tym roku złapać, ale od poniedziałku zabieram się za budowanie świątecznej aury w domu 🙂 Na razie wczuwać mi się pomagają obrazki Lili. Bo ona wprowadza elementy świąt w domu. Przyczepia tworzone dużymi seriami obrazki na lodówkę i widzę, że pod cyklem z krowami pojawił się dywan-kot (??) wraz z reniferem (!!!) w czapce Mikołaja 🙂 Btw. pokazuję Diablowi obrazki Lilki, a on się pyta:
- A co to jest niżej?
- Na tym? Dwa samoloty.
- A skąd jej się krzyże Luftwaffe wzięły?
- Nie wiem. Ale to przecież Lilka :))

