Dobra była ta Trzynastka. Lepsza niż dwunastka czy jedenastka. Mieliśmy zawirowania takie jak praca Diabla, wybite zęby Łucji czy choroba Lutki, ale rok kończymy dobrze. Były fajne wakacje, które chętnie powtórzę, Łucja rozpoczęła szkołę i idzie nam to lepiej niż szła zerówka, a ze spraw okołodomowych cieszy mnie, że zaczęliśmy pracować nad naszym ogródkiem. Pomidory pewnie będziemy już sadzić co roku 😉
W kategoriach NAJ jako najważniejsze wydarzenia roku wygrywają:
- Słodycze: biała czekolada. W środku lata podano mi przepis i od tamtej pory pcham ją do każdego ciasta. Pół na pół z tłuszczem. Szarlotka, ciasto kruche czy pleśniak. Pasuje wszędzie! Nagroda słodycze idzie też ex aequo do spodów bezowych (gotowych).
- Potrawa: dania robione w staropolskim garczku. Wrzucałam mięso, jogurt i przyprawy. Albo mięso, cebulę i dużo warzyw. Do piekarnika i po dwóch godzinach mistrzostwo świata. Szybko i prosto. Sam garczek trzyma temperaturę, więc jadłam moją porcję, zamykałam pokrywę i danie czekało na po-pracowego Diabla.
- Heroizm- Jak dla mnie to Angelina Jolie i jej podwójna masektomia. Cała masa opozycjonistów mówi, że to żaden wyczyn bo od razu wstawiła sobie lepsze sztuczne, ale sama myśl, że wycinasz coś zdrowego ze swojego ciała by uniknąć potencjalnej choroby jest niewyobrażalna.
- Cud – tu było kilka. W kategorii ŚWIAT to byli japońcy pasażerowie, którzy przechylili wagon, żeby uratować kobietę (TU). Zryw i potęga ludzi zawsze mnie poruszają… W kategorii MY to nasze ocalenie na drodze gdy wracaliśmy ze Wszystkich Świętych. Drogi są nieprzewidywalne, a ludzie naprawdę zasypiają za kierownicą.
- Najmodniejsze słowo (tutaj) i najmodniejsza czynność społeczna to selfie, czyli robienie sobie zdjęć z ręki. Robili jej wszyscy, wysyłano je mmsami i wklejano na portale. A widzieliście selfie z papieżem? Super! Pozytywne i zabawne!
- Lekarstwo – zielona herbata! Reguluje wszystko i pilnuję by codziennie przed snem ją wypić.
- Kosmetyk- fascynacja tradycyjnymi mydłami zaczęła się już rok temu, ale ten rok mydło zdominowało wszystko. Mam płyn do mycia o zapachu białego mydła z Marsylii, pełną serię Białego Jelenia do każdej części ciała i mydło z aleppo na umywalce w dolnej łazience.
- Sklep – porównywarki cenowe. Już dawno temu przebiły All, a teraz jak kupowałam coś tam dla Mieszka to okazało się że są tam też już sklepy wysyłające np. z Niemiec. Oboczna kategoria wysyłka należy do Paczkomatów. Też nic nowego, ale ja zaczęłam dopiero w tym roku z nich korzystać i są fantastyczne!
- Niesamowita interakcja ze światem zwierząt – mamy psa, ale nie o tym… Stałyśmy sobie teraz (na święta) we cztery (ja, Lutka i obie panny) pod rodzinnym domem Lutki. Leciała wrona i niosła orzech (one zrywają orzechy z drzew i je jedzą – to w końcu nasiona). I upuściła go. Orzech poturlał się po dachu i spadł pod nasze nogi rozłupany 🙂 Zgodnie więc zjadłyśmy go sobie na spółkę :))
- Książka – seria Czytam Sobie. Zaczęłyśmy jakoś na wiosnę, pod koniec kwietnia, Łucja już jest na 3 poziomie, a i Lila wchłania pierwszy. Kupowałyśmy w maku, księgarniach i internecie. Hit jakiego wydawnictwo sądzę się nawet nie spodziewało!
Plany na 2014 jutro, a teraz ruszam z szykowaniem się do Sylwestra. W planie a) zapraszał nas kuzyn Diabla, babcia chciała się zająć dziećmi i nawet pomimo focha potomstwa, że zostawiamy JE (dzieci) na TĘ noc nastawiłam się, że IDĘ! Ale najpierw u dziadków całą rodziną zaczęliśmy chorować (winna jest wysoka temperatura w domu u dziadków, bo mają 22 stopnie, a u nas nawet chłodolubni mówią, że mamy RZEŚKO), więc kichamy i szczekamy. A od wczoraj dzwonią sąsiedzi i pytają CO PRZYNIEŚĆ… Skoro więc atak na nas (by spędzać tę noc w domu) jest z absolutnie każdej strony, ulegliśmy i robimy Sylwestra! Mamy tradycyjną bitwę poglądową z Diablim jakie dania będą właściwe (ja chcę robić zapiekanki, a on wymyślił ekskluzywne dania tajskie), ale jakoś się dogadamy. Jak zwykle zresztą!
Do siego roku!
















