Zanim przejdę do tegorocznej dyni zdobiącej wejście naszego domu, zrobię wpierw podsumowanie dyń z poprzednich lat. Szukaliśmy wczoraj wzorów i w sumie to chętnie będę mieć wszystko w jednym miejscu. Ogólna tendencja się nie zmienia. Lubimy dynie wycinane klasycznie, bez doczepianych elementów czy doklejanych z innych materiałów części. Jak widać kunszt rzeźbienia naszego Curving-Mastera jest coraz większy i naprawdę obiecuję, że za rok sprawię mu profesjonalne narzędzia do dyń, bo nóż i wiertarka dają niewielkie pole popisu dla takiego talentu :)))
2006
Pierwszą dynię wycięliśmy jak Łucja miała 3 miesiące. Chcieliśmy by wszystko miała. Nawet dyniowego potwora! 🙂 Z notatek wynika, że do podświetlonej w nocy dyni się śmiała.
2007
W brzuchu siedziała już mi Lila, a ponad roczna Łucja pomagała tatinowi wycinać. Uważam, że to była jedna naszych ładniejszych dyń.

2008
Lila była już na świecie, a Łucja miała lekcję z biologi przy tworzeniu dyni. Gdzie oko, gdzie zęby i gdzie buzia 🙂


2009
Modne były dynie-kanibale. Taka i stanęła u nas 🙂

2010
Dwa miesiące przed narodzinami Mieszka witałam dzieciaki przybywające po cukierki strasząc wielkim brzuchem. W palecie dyniowych wzorów dominowały dziąsła i ażury…


Pojawiła się też druga dynia z nietoperzem!


2011
W 2011 Diabli odkrył wiertarkę w pumpkin-curvingu. Widzicie te subtelne dziurki w nosie?


Była też druga dynia na tarasie. To był rok dyń-zwierząt, więc pojawił się kot… Wejście do domu zdobiły też dwie malowane przez dziewczyny dynie.

2012
Miałam nogę w gipsie, wyjechaliśmy do dziadków i było bezdyniowo. Jedyna dynia jaka była w tym dniu była na bluzce Mieszka 😉
2013!
Tadam! Tegoroczna dynia ma DZIĄSŁA i jej tematem jest szczerba Łucji 🙂 W użyciu była wiertarka (oczy). Są jeszcze dwie mniejsze dyńki, ale mam chyba ochotę je przerobić, więc po prostu dziewczyny je pomalują :))
DYNIA SZCZERBATKA


